Witaj na blogu prowadzonym przez Sebana. Spisuję tutaj swoje uwagi na różny temat. Przeważają tematy związane z Internetem, popieranymi przeze mnie rozwiązaniami dotyczącymi wykorzystania komputerów, oraz kilka innych.

Programista-sadysta

04 sierpnia 2008 | Klucze: programowanie, rails, ruby, Techblog
3 komentarze. trackback

Dziś pokażę kilka metod używanych przez sadystycznych programistów to znęcania się nad swoim kodem źródłowym ... i sobą czasem też.

Flog

Flog to zabaweczka przygotowana przez ruby.sadi.st, a jej zadaniem jest ,,punktowanie'' kodu źródłowego.

% flog model.rb
Total score = 14.1985433422944

Finance#none: (11.8)
     2.2: named_scope
     2.2: belongs_to
     1.6: month
     1.4: ago
     1.3: branch
     1.3: lambda
     1.1: assignment
     1.1: validates_numericality_of
     1.1: validates_length_of
     0.8: lit_fixnum
,,Najciężyszym'' kodem według Floga jest named_scope. Może nie jest to najlepszy przykład na pokazanie jak działa Flog, ale idea myślę jest jasna. Oczywiście byłem ciekaw dlaczego coś otrzymuje 6.0 (eval), a coś innego tylko 0.8. Zapytałem autora, oto odpowiedź:
Because that's what I decided felt right based on experience.

Heckle

Heckle to kolejna zabawka od ruby.sadi.st. Zadaniem Heckla jest mutować napisany przez nas kod tak by if zmienił się na < texttt>unless itp. Nasz kod po zmutowaniu powinien zawalić wszystkie testy. Czasem jego wywołanie może trwac bardzo długo. Przyznaję, że nie jest to moje ulubione narzędzie, praktycznie nie używam.

rcov

O tak! rcov jest tym co lubię i tym czego często używam. Rcov służy do sprawdzenia pokrycia kodu przez testy. W uproszczeniu jest to uruchomienie testu i sprawdzanie, które linie kodu źródłowego zostały uruchomione. Wyniki mogą być prezentowane bezpośrednio na wyjściu lub generowania plików HTML pokazujących pokrycie.

Kolejną zabawką jest Saikuro - analizator złożoności kodu. Sprawdza on długość metod (ilość linii) oraz złożoność tychże. Przykładowe rezultaty Saikuro. Czym większy współczynnik złożoności tym gorzej. Taka metoda jest ciężka do zrozumienia i przetestowania np. by ją w pełni przetestować trzeba uwzględnić 20 przypadków testowych.

Narzędziem, które integruje to wszystko w jedno jest Metric_fu plugin do Railsów. Bardzo fajne efekty można osiągnąć łącząc go z narzędziami do ciągłej integracji.

Może mały konkurs kto ma najwięcej punktów we Flogu i największy wynik w saikuro? Kto się odważy? ;)

Walidacja numeru VAT w Active Record

15 lipca 2008 | Klucze: Ogólne, programowanie, rails, ruby, Techblog
Dodaj komentarz. trackback

W jednnym z projektów wykonywanych w pracy musiałem zadbać o poprawność wprowadzanego Europejskiego numeru VAT. Numer jak numer, kilka liter, kilka cyfr, łatwo sprawdzić za pomocą validates_format_of. Jednak sam numer to coś więcej. Musiałem weryfikować jego poprawność z centralnym zbiorze tych europejskich numerów. Na szczęście jest coś takiego jak VIES, który udostepnia nie tylko formularz na stronie, ale także webservice.

Do tego celu napisałem własny walidator - validates_as_vat_number. Całość leży sobie na Githubie i można spokojnie używać. Przykład:

class TestRecord < ActiveRecord::Base
    def self.columns; []; end
    attr_accessor :vat_number, :country_code
    validates_as_vat_number :vat_number,
      :scope => :country_code
  end
 
By poprawnie zwalidować number potrzebny jest samo numer i kraj dla którego będziemy ten numer sprawdzać, dlatego niezbędny jest scope.

W wolnej chwili chcę jeszcze dopisać możliwość ustawiania scope przez jakiś Proc ponieważ najczęsciej walidowany model nie ma pola zawierającego kod kraju w standardzie ISO 3166.

Deploy na Megiteam 2

16 czerwca 2008 | Klucze: programowanie, rails, Techblog
3 komentarze. trackback

Deployment na Megiteam już kiedyś opisywałem. Wtedy Magda Zarych obiecywała specjalny skrypt do restartowania aplikacji by ich brutalnie nie ubijać. Na początku czerwca obiecany skrypt został udostępniony. Trzeba było zmienić trochę zadania Capistrano.
Ponownie wszystko sprowadziło się do nadpisania deploy:restart

namespace :deploy do
  desc "Restart aplikacji przy pomocy skryptu Megiteam"
  task :restart, :role => :app do
    run "restart-app #{ application }"
  end
end

By mieć spokój z hasłami i nie klepać ich kilka razy pod rząd dodałem klucze RSA do ~/.ssh/authorized_keys na serwerze Megiteam

Pierwsze gitowanie

12 kwietnia 2008 | Klucze: Ogólne, programowanie, ruby, Techblog
Dodaj komentarz. trackback

Gituję. Dziś poraz pierwszy użyłem Gita. Nie zamierzam póki co porzucić Subversion. Założyłem konto na Githubie i nawet napisałem coś, wysłałem i jest publicznie dostępne. Co do Githuba: podoba mi się, nawet całkiem podoba. Szkoda, że obsługuje tylko Gita.

Powody, które mnie skłoniły do spróbowania Gita i Githuba

  • oficjalne otwarcie Githuba
  • przeniesienie Ruby on Rails na Gita
  • występ Ezry Zygmuntowicza na MWRC podczas, których Ezra powiedział trochę ciepłych słów o Gitcie. Polecam obejrzeć!
  • nieuniknione wydaje się zrozumienie tego jak on działa i jak się to obsługuje

Moje wrażenia po niecałym dniu zabawy bardzo pozytywne. Bardzo łatwo zacząć: git init, git add i potem już tylko git commit. Trudności przyniosło mi dopiero wysłanie projektu na Githuba, ale po małym szperaniu po serwisie i to się wyjaśniło.
Jeśli ktoś masz trochę wolnego czasu to może się pobawić Gitem, ciekawe doświadczenie. Tymbardziej dla mnie, bo Git to mój pierwszy kontakt z rozproszonym systemem kontroli wersji Bardzo efekciarski, ale też i bardzo pomagający zrozumieć ideę Gita jest ,,network project graph''. Niestety jest to Flash i w projektach dużych takich jak rails jego wyświetlenie sporo trwa.

Whiny nils w Rails

09 kwietnia 2008 | Klucze: Ogólne, programowanie, rails, ruby, Techblog
3 komentarze. trackback

Czy zdarzyło wam się szukać błędu bardzo, bardzo długo, a na końcu krzyknąć ,,Eureka!''? Mi się w tym tygodniu zdarzyło. Dwa dni szukałem błędu w aplikacji, którą piszę w pracy. Sytuacja była o tyle dziwna, że testy wcale nie powodowały powstania tego błędu ...

Błąd pojawiał się w takiej linii:

 
  item.unit_id = Unit.find_by_name(some_name).id rescue Unit.create!(:name => some_name)
 
Abstrahując już od innych rzeczy w tym kodzie, szczególną uwagę należy zwrócić na rescue. W środowiskach development i test ten kod działał poprawnie. Po uruchomieniu aplikacji na środowisku ,,wstępnie produkcyjnym'' przestawał działać, pięknie rzucając wyjątkiem z poziomu MySQL o błędnym indeksie. Dopisałem sporo testów, ale to ciągle działa. Przejrzałem logi z maszyny produkcyjnej. Napisałem test w identycznymi parametrami jak request wyzwalający błąd, a to mi działa. Porównałem dla pewności jeszcze wersje gemów, nawet MySQL (tak wiem chore, ale tonący brzytwy się chwyta). Dziś rano okazało się, że wszystkiemu winne są whiny nils no i ja po części również. Poniżej przykład działania tej opcji konfigurującej środowisko.

 
# config.whiny_nils = true
>> Unit.find_by_name("bad name")
=> nil
>> Unit.find_by_name("bad name").id
RuntimeError: Called id for nil, which would mistakenly be 4
>> Unit.find_by_name("bad name").id rescue "tworzę nowy"
=> "tworzę nowy"
 
 
# config.whiny_nils = false
>> Unit.find_by_name("bad name")
=> nil
>> Unit.find_by_name("bad name").id
(irb):2: warning: Object#id will be deprecated; use Object#object_id
=> 4
>> Unit.find_by_name("bad name").id rescue "tworzę nowy?"
(irb):3: warning: Object#id will be deprecated; use Object#object_id
 
Czujecie różnicę? W drugim przypadku aplikacja nie miała nawet okazji stworzyć brakującego rekordu w tabeli Units bo nigdy nie mogło tam dojść do wyjątku, tylko ostrzeżenie (które nota bene też nie pojawiało się w logu :(). Jeśli jeszcze nie to spróbujcie kilka razy w konsoli irb nil.id lub nil.object_id. Wynik łatwy do przewidzenia ;-).

Co w tym wszystkim mnie zastanawia najbardziej? Czy domyślna konfiguracja środowisk development i test narzekająca whiny_nils na nil.id jest prawidłowa? Niby zachowanie prawidłowe bo Rails krzyczy do programisty o złym użyciu metody id, ale z drugiej strony ciekaw jestem czy wielu przechwytuje ten wyjątek i w jakiś sposób go obsługuje, nawet nieświadomie. I czemu w środowisku production ta opcja jest wyłączona? A dla Was, które ustawienie wydaje się ciekawe? Wolicie wyjątek czy ostrzeżenie?

Deployment na megiteam

21 marca 2008 | Klucze: programowanie, rails, Techblog
Dodaj komentarz. trackback

Wdrażanie, przepychanie aplikacji napisanych w Ruby on Rails na serwer produkcyjny lub prezentacyjny bardzo często odbywa się za pomocą Capistrano. Głównym zadaniem Capistrano jest automatyzacja tego procesu. Dziś udało mi się wykonać deploy na serwery Megiteam.

Co właściwie chciałem osiągnąć automatyzując proces przepychania aplikacji na zdalny serwer? Nie szczególnie wielkiego. Pobrać świeży kod z repozytorium na zdalny serwer, zrestartować mongrela. Nic wielkiego. Jednak na Megiteam mongrel jest uruchamiany przez panel użytkownika dostępny poprzez przeglądarkę i gdyby taka instancja mongrela ,,padła'' natychmiast zostanie podniesiona

Repozytorium znajduje się na tym samym serwerze, w katalogu obok Restart mongrela zapewnia mi inne zadanie: Tak wiem. Brutalne, ale skuteczne. :-)

Od źródła wiem, że nie tylko ja miałem pytania związane z Capistrano. Megiteam obiecało ,,specjalny skrypt, który będzie można użyć z Capistrano''. Pozostaje tylko czekać, około miesiąca.

ActiveRecord find i join

12 stycznia 2008 | Klucze: programowanie, rails, ruby, Techblog
7 komentarzy. trackback

Dziś chciałem znowu ponarzekać na ActiveRecord. Słówko 'narzekać' jest tu zastosowane na wyrost, więc proszę nie robić ze mnie zaraz wiecznego malkontenta. Problem, który dziś chcę tu opisać zauważyłem już wcześniej, ale potem zapomniałem o nim i nie czułem chęci i potrzeby opisywania go.

Wyobraź sobie drogi czytelniku, że masz takie zadanie: ,,poszukaj wszystkie projekty użytkownika o loginie 'quentin'. Modele wyglądają tak: Można rzucić zapytaniem z JOIN Project.find(:all, :joins => "JOIN users ON users.id = projects.user_id AND users.login LIKE 'quentin'") i znaleźć ... Ale co właściwie znajdzie takie zapytanie? Obiekty klasy Project? Tak. Dla uproszczenia załóżmy, że powyższy Project.find zapakowałem do metody Projects.find_by_sql. Project.find_by_login('quentin').map{ |p| p.id }
=> [1, 1]
Jeśli przez głowę przeszła Ci myśli, że to ten sam projekt znaleziony jakimś cudem dwa razy to nic mylnego. To dwa różne projekty wyciągnięte z bazy danych! Podanie :joins => w parametrach metody find tworzy hybrydę kolumn z tabel projects i users. Zapytanie SQL w wynikach zwróci dwa razy kolumnę id, a ActiveRecord zmapuje sobie wartość, którą napotka jako ostatnią czyli id użytkownika. Myśląc logicznie to AR zachowuje się dobrze SQL zwraca połączone talibce, AR je mapuje na swój użytek, robi sieczkę na kolumnach, których nazwy się powtarzają i zwraca jako obiekt szukanej klasy. Ta ostatnia część podoba mi się najmniej. Warto też zwrócić uwagę, że obiekty powstałe w wyniku takiego wyszukiwania mają ustawioną opcje readonly!

Innym rozwiązaniem jest wyszukanie użytkownika o pożądanym loginie i iterowanie po wynikach zwracając należące do niego projekty.

Bardziej jest eleganckie użycie w zapytaniu LEFT JOIN Project.find(:all, :include => :user, :conditions => ["users.login LIKE ?", 'quntin']).map{ |p| p.id } [1, 3] => Konia z rzędem temu, kto po wywołaniu czegoś takiego zerknie w logi railsowe i zaraz będzie wiedział co to zapytanie robi. W takim wywołaniu metoda find rzuca sobie dość długi SQL i zwraca obiekt Project wraz z użytkownikiem. Ale zwrócony obiekt nie jest już zbitką atrybutów z obu klas ale faktycznie czystym obiektem Project.

Nie mam pretensji o takie zachowanie ActiveRecorda. Nie mam doświadczenia z innymi ORM takimi jak Sequel czy DataMaper jestem ciekaw czy one zachowują się tak samo w takich zapytaniach.

RoR tickets

09 stycznia 2008 | Klucze: linux, programowanie, rails, ruby, Techblog
5 komentarzy. trackback

Nie dalej jak dwie godziny temu natrafiłem na problem pisząc dodawanie kontaktów w serwisie opartym o Ruby on Rails. Samo zadanie wydawało mi się raczej proste. HABTM z odwołaniem do samego siebie. Napisałem.
Nie działa. Poszukałem w ,,Rails recipes'' Chada Fowlera, tak samo. Przepisałem na wszelki wypadek. Nie działa. Nadszedł czas by popatrzeć głębiej.

W konsoli irb wpisuję User.find(3).contacts << User.find(6) zaglądam w log/developmeng.log i jakież wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem
Dzięki pomocy Comboya z kanału #rubyonrails.pl trafiłem na zgłoszenie błędu 9774: HABTM inserts empty rows. Problem polegał na tym, że do nazywania kolumn używałem symboli zamiast Stringów. Po zamianie działa bez problemu.

Jednak dało mi to trochę do myślenia. Zgłoszenie nastąpiło ponad 3 miesiące temu. W Railsowym tracu priorytet zgłoszenia został zmieniony z dużego na mały. W ciągu tych 3 miesięcy, pojawiły się trzy wydania linii 1.2.x i pojawiło się wydanie 2.0.2 Railsów. A błąd nadal występuje. Nie próbowałem nigdy wczytywać się w źródła ActiveRecorda, ale to chyba nie jest jakiś błąd super trudny do usunięcia? Po premierze dwójki dało się przeczytać opionie, że RoR 2.0 to nic wielkiego. Wielu spodziewało się więcej zmian w kwestii domyślnego railsowego ORM. Chyba jednak praca nad ORM jest odłożona gdzieś na boczne tory. Mam nadzieję, że to się zmieni i ticketów będzie mniej.

Gedit z dopalaczem

14 września 2007 | Klucze: linux, Techblog
14 komentarzy. trackback

Dzisiejszy wpis będzie bardziej z kręgów linuksowych. Oglądając Railscasty bardzo spodobała mi się sprawność z jaką Ryan Bates operował edytorem TextMate. Postanowiłem zrobić sobie coś podobnego na Linuksie używając domyślnego edytora tekstu w Gnome Gedita.

Czcionka

Mi najbardziej do gustu przypadła czcionka Monaco. Można ten krój łatwo pobrać z internetu szukając frazy ,,monaco font''. O czcionkach pisał kiedyś już - Czcionki dla programistów: aby kod był czytelniejszy.

Kolory

Kolory jakie są używane w TextMate bardzo mi przypadły do gustu. Biała czcionka na czarnym tle, spokojne kolory wykorzystywane do kolorowania skladni specyficznej dla pliku. Kolory zabrałem z któregoś z gotowych zestawów ustawień dla Gedita. Był to albo gedittextmate, albo gedit-mate. Można właściwie wykorzystać gotowce i nie czytać już dalej.

Gedit like TextMate

Wtyczki

Gedita na już całkiem spory wybór wtyczek, warto sobie coś z tego wybrać. Ja opiszę te, które sam używam.

Class browser. Wtyczka umożliwa przeglądanie klas w plikach źródłowych ich metod i pól w bocznym panelu. Przydatne dla programistów

Lista znaczników umożliwa wstawienie gotowego do uzupełnienia szkieletu znacznika. Do wyboru znaczniki używane w XSLT, HTML, XUL jak również LaTeX (o tym dalej). Wtyczka ta dostępna jest standardowo z Geditem

Gemini. Zaznacza pasujące do siebie nawiazy, cuszysłowy, aposrtofy. Czasem tylko uda się wpisać podwójny zamykający nawias, ale poza tym działa fajnie.

Narzędzia zewnętrzne. Pozwala używać zewnętrznym programów. Np. przetrawienie właśnie edytowanego pliku za pomocą pdflatex, pozwala na używanie make. Ogólnie przydatny bywa. Również ta wtyczka jest jakoby w standardzie.

Przeglądarka plików. Wtyczka sprawia, że w bocznym panelu pojawia się drzewko z katalogami i plikami, wśród których można wybrać ten do edycji. Ta wtyczka jest w zestawie, ale jeśli komuś z jakiś względów się nie podoba to można wybrać Eddt. Wtyczka, której używanie według mnie jest konieczne.

Quick Highlightmode. Za pomocą kombinacji klawiszy Ctrl-Shift-H możemy wybrać styl podświetlania składni dla edytowanego pliku. Dla mnie bardzo fajna sprawa. Piszę sobie wpis na bloga ustawiam mu podświetlanie składni na HTML i wszystko wygląda ładnie.

SnapOpen. To jest wtyczka kopijuąca takie małe okienko otwierania pliku, z którego pomocą w szybki sposób mogę wybrać plik do edycji wpisując część jego nazwy. Pliki do edycji szukane są albo w katalogu z którego uruchomiliśme edytor lub w katalogu otwarym w panelu przeglądania plików. Zdecydowania fajna rzecz.

Snippets, czyli wstawki kodu. Coś absolutnie wspaniałego. Rzecz bez której nie wyobrażam sobie pisania jakiegokolwiek kodu. Za pomocą odpowiedniego skrótu lub przycisku Tab można wstawić do edytowanego dokumentu odpowiedni kawałek kodu np. szkielet konstrukcji if. Dużą ilość wstawek pryznoszą z sobą gotowe zestawy ustawień o których pisałem wyżej.

Gedit-LaTeX. To wtyczka przydatna tylko użytkownikom LaTeXa. Jeszcze z jej pomocą nie składałem większego dokumentu, ale wydaje się mieć spore możliwości. Przy najbliższej okazji napewno będę z niej korzysał.

Bardzo przyjemną sprawą może też być Auto completion plugin, dzięki któremu słowa były uzupełnianie za pomocą klawisza Tab. Ja go przestałem używać bo wciskanie tabulatora kolidowało czasem z używanymi wstawkami.

Tak jak chciał Night zrobiłem jakieś video z tego jak wygląda mój Gedit. Video nie jest najlepszej jakości. Można je zobaczyć w serwisievideo.google.com lub Gedit.ogg w formacie Ogg Theora.

Powtarzaj DRY

12 września 2007 | Klucze: programowanie, rails, Techblog
1 komentarz. trackback

Kto zna już Rails? Kto jeszcze nie zna? Dobra, dobra. Pytanie właściwie nie ma znaczenia bo dzisiejszy wpis będzie i dla jednych i dla drugich. Jak wiele lini kodu się powtarza w źródle twoich klas? Jak wiele z nich umieściłeś w osobnej metodzie? Dziś napiszę jak chociaż trochę w prosty sposób uporządkować kontroler. To dalej bo szkoda czasu.

Nazewnictwo

Łatwo sobie wyobrazić jakis serwis z podcastami. Są ludzie dodają sobie swoje podcasty, komentują je, tagują i co tam jeszcze można robić teraz w serwisach internetowych ery 2.0. Ale zaimijmy się bardziej szczegółowo podcastem. Co użytkownik może z nim zrobić: może go dodać, może go potem edytować, by poprawić jakieś literówki, inni mogą przeglądać szczegóły podcasu: jego opis i wszystko inne co ma opisywać podcast. Każdy chce mieć wartością treść w swoim serwisie, więc przyda nam się jakiś moderator by usuwał to co jest złe. Jakieś bluzgi czy bekanie do mikrofonu. Cztery proste czynności tworzenie, usuwanie, przeglądanie, edycja. Na ilę sposóbów mogę nazwać akcję tworzącą nowy podcast? Nawet ograiczając się do angielskiego bardzo łatwo podać kilka słów oznaczających prawie to samo: new, add, create. A jeśli w takim kontrolerze są wszystkie trzy nazywy to która tak napawdę tworzy nowy podcast w serwisie? DHH mówił o tym problemie a ja chcę powtórzyć. Sięgnij po CRUD. Zatem nazywajmy zawsze te podstawowe metody tak samo: create, show, update, destroy.

Pozwoliłem sobie dodać już częściową implementację tych akcji, brakuje tylko create.

Uporządkujmy

Pół biedy jeśli to wygląda tak jak na załączonym wyżej obrazku. Dużo gorzej jeśli na początku każdej z metod jest:

Przynajmniej trzy razy piszesz to samo! Mój sposób by sobie z tym poradzić to before_filter. Piszę sobie metodę: find_podcast

Spokojnie, spokojnie, nie podpalać się i nie wpisywać tej metody na początku każdej z metod. To też bez sensu. Pamiętajcie o before_filter.

To według mnie jest DRY. Eliminacja powtarzającego się kodu, oszczędzanie palców czy jak jeszcze to nazwać. Paradoksalnie na napisanie find_podcast użyłem więcej linii niż zaoszczędziłem, ale według mnie tak jest estetyczniej, czytelniej. Ale DRY to nie tylko pisanie metod podobnych do find_podcast, to również ,,widoki częściowe'' - partiale (o których pisałem już na Jabbie), oraz metody pomocnicze.

Postanowiłem uzupełnić kod kontrolera jeszcze o metodę list, która będzie pokazywała listę wszystkich podcastów. Teraz find_podcast będzie wywoływane przed każdą metodą oprócz create.

Spostrzegawczy lub tacy, którzy już pisali w RoR powiedzą: ,,no dobra, ale teraz każdy może usunąć podcast''. Tak w tym momencie każdy może usunąć podcast. A nawet więcej! Teraz użytkownik może edytować wszystkie podcasty. Wolna amerykanka! A co jeśli nie uda się zapisać podcastu? Ale to jeśli będzie ktoś chciał przeczytać mogę napisać w sobotę.

Literatura

Na sam koniec przydatne artykuły, video czy textareazentacje:

Seban poleca Conduit

07 września 2007 | Klucze: linux, Techblog
3 komentarze. trackback

Masz konto na flickr, a nie wiesz jak przesłać tam swoje zdjęćia z f-spot? Nie chcesz do tego używać linuksowej Picasy (która według mnie wcale taka fajna nie jest)? Masz notatki w Tomboy na swoim pececie, ale chcesz mieć je jednocześnie na laptopie? Albo jeszcze lepiej, chcesz je mieć online w swoim ,,plecaczku'' na Backpackit. Albo chcesz zwyczajnie zsynchronizować swoje ~/documents z pamięcią USB, albo z laptopem, czy może znowu wysłać je w sieć na Box.net. Na te wszystkie pytania jest jedna krótka odpowiedź! A brzmi ona: Conduit!

Conduit

Czymże Conduit jest? to program synchronizujący docelowo wszystko ze wszystkim. Brzmi cudownie, ale ciągle brakuje pewnych rzeczy. Dokładnie możemy zobaczyć co da się synchronizować na stronie statusów. Na oficjalnych obrazkach Conduit widziałem jednak synchronizację ustawień Gnome, bardzo ciekawe. Ja już go używam jakiś czas synchronizowałem z jego pomocą sporo zdjęć z wakacji z serwisem Picasaweb, nie było żadnych problemów.

Może Conduit jeszcze nie powala możliwościami synchronizacji, ale za jakiś czas może mieć potężne możliwości. To co jest planowane na kolejną wersję można sprawdzić na liście do zrobienia Conduit. Szczególnie pożądana przeze mnie jest synchronizacja w dwóch kierunkach wpisów z Backpack z moim Tomboyem GTD.
program Conduit
Możliwości i kombinacji jest ... bardzo dużo. Ja mam kilka (większość na przyszłe wersje)

  • Zsynchronizować muzykę na Ipodzie, Odtwarzaczu MP3, z playlistą z Rhythmboxa. Może jeszcze jakaś synchronizacja z Jamendo?
  • Zsynchronizowanie wpisow z Joggera z jakimś katalogiem, każdy wpis to jeden plik tekstowy
  • Wspomniane wyżej ustawienia Gnome z inną maszyną poprzez sieć lokalną
  • Synchronizacja dokumentów Openoffice
  • Synchronizacja kontaktów w telefonie komórkowym z programem pocztowym lub Gmailem (lub czymś jeszcze innym)
Mało? To jaki Ty masz pomysły?

Railscasts, wszystkie odcinki

05 września 2007 | Klucze: rails, ruby, Techblog
13 komentarzy. trackback

Wszyscy, którzy interesują się Ruby on Rails pewnie dobrze znają screencasty, których autorem jest Ryan Bates. Ci którzy nie znają, muszą poznać.

Całkiem niedawno zapragnąłem mieć wszystkie odcinki (nie widziałem wszystkich) u siebie na dysku i oglądać je w wolnej chwili. Jednak przechodzenie po koleji ze strony odcinka na stronę kolejnego epizodu to nie jest ciekawe zajęcie. Ale kim byłby programista, który robiłby to ręcznie? Chwilę pomyślałem i już wiedziałem.

Co potrzebowałem: Railscasts RSS, REXML, net/http, Wget jako mały pomocnik do ściągania plików, no i Ruby oczywiście. Całość trochę zamieszałem, wrzuciłem do jednego skryptu i voila! Skrypt ściąga wszystkie wydane epizody w formacie mov (cały Railsowy światek jest raczej makowy), a na dzień dzisiejszy jest ich 69. Da dysku sporo zajmują, ale chyba warto.

Warto też odnotować istnienie serwisu peepcode.com. Udostępnia on również screencasty o tematyce Ruby/Ruby on Rails, ale z tą jedyną różnicą, że są one płatne. Jeden odcinek kosztuje 9$. Jest jednak możliwość obejrzenia ,,free samples''. Ja osobiście nie widziałem żadnego odcinka, więc nie będę się pisał nic więcej na temat tej serii.

Barcamp. Byłem.

02 września 2007 | Klucze: it, Techblog
10 komentarzy. trackback

Barcamp to poznańskie spotkanie ludzi z branży IT, spotkanie wzorowane jest na wrocławski spotkaniach branżowych GrillIT. Pierwsza edycja poznańskiego Barcampu odbyła się w ostatni weekend, 1 września. Pojechałem tam razem z Bartkiem Rycharskim. Według listy uczestników zamieszczonej na stronie imprezy powinno się zjawić około 130 osób. W rzeczywistości było ich chyba trochę mniej, ale i tak frekwencja mile zaskoczyła organizatorów. Zaplanowanych było sześć prezentacji, odbyło się pięć. Nie będę na to narzekał bo końcówka była trochę nużąca dla mnie, dla Bartka również.

Pierwszą prezentacja mówiła o o serwisie partype.pl. Tematyka serwisu zdecydowanie nie w moich kręgach zainteresowań, ale prezentacja było ok. Nic ponad to. Twórcy mają problem z wypełnieniem serwisu treścią i pozyskaniem użytkowników. ktoś chce im pomóc i się zarejestruje?

Za to druga prezentacja była dla mnie bombowa. Pokazywała serwis dla podróżników. Niby takie nic prawda? Serwis jak wiele innych już w internecie. Ale ten naprawdę mi się spodobał. Bartek Raciborski ma fajny pomysł na realizację tego i w jaki sposób czerpać pieniądze z takiego serwisu. Serwis ma niecodzienną domenę: travels.to, ale Bartek Raciborski bardzo dobrze potrafił obronić zasadność takiej domeny. Po pierwsze domeny takie jak: last.fm czy del.icio.us przyjęły się bardzo dobrze. Po drugie adresy w stylu bartek.travels.to (prowadzący do strony z podróżami Bartka), albo travles.to/china (opisująca podróże do Chin) wydają się być fajnym pomysłem. Twórcy tego serwisu podróżniczego nie mają problemów z wypełnieniem serwisu początkową treścią, czy pozyskiwaniem użytkowników. Jeśli ktoś się zainteresował tym to polecam zajrzeć na bloga Travels.to.

Trzecie wystąpienie to prezentacja LinkLift (strona teraz chyba w przebudowie bo wyglądała ładniej) serwisu pośredniczącego w sprzedaży lików tekstowych. Michał Lisicki i Aleksandra Dobrakowska mówili o znaczeniu linków tekstowych i o serwisie LinkLift. Firma zainteresowała mnie już wcześniej, kto wie czy nie umieszczę jakis linków od nich u siebie na blogu. A myślę, że wielu użytkowników Joggera z tego skorzysta. Zdradzę tyko, że obok słowa ,,współpraca'' Aleksandra wymieniła słowo ,,jogger''.

Potem była przerwa podczas której wszyscy oblegali bar i kupowali napoje różne, różniste. Porozmawiałem chwilę z chłopakami z Hostingrails.pl. Była mała dyskusja, później również o tym rozmawiałem z Wiktorem Schmidtem, o programistach RoR. Wniosek był jeden: programistów brakuje bo nie ma zainteresowania tą technologią firm (zainteresowanie jednak jakieś jest), ale firmy nie wykonują w Railsach projektów bo nie ma programistów. Takie błędne koło. Wymieniłem też kilka zdań na temat Joggera.

Druga część była dla mnie mniej interesująca i opiszę ją bardziej szczątkowo. Wiktor Schmidt mówił o technice ,,długiego ogona'' w AdSense. Temat ciekawy dla ludzi od marketingu, reklamy w internecie. Ja słuchałem, dowiedziałem się kilku nowych rzeczy i to wszystko. Potem Jan Mazurczak, redaktor naczelny portalu Tutej.pl mówił o tworzeniu portalu lokalnego w internecie. Jeśli ktoś interesuje się mediami i dziennikarstwem w internecie to prezentacja ta by go pewnie zainteresowała.

Podsumowując: ,,kupa wiary'', nowe znajomości, dwie dla mnie ciekawe prezentacje, udana impreza.
W sieci można już przeczytać relację z Barcamp i obejrzeć wywiady.
Dziwne by było, gdyby Tutej.pl nie napisało o poznańskim Barcampie.
Na sam koniec już. Na stronie pewnie pojawi się jakieś wideo, jakieś zdjęcia, materiały z prezentacji. Warto zajrzeć.